OLB.RZYM

(RZYM. SYF. MÓJ WIELKI BRZUCHOWIELORYB. KAC I HIV.)
(widzę tylko jebanych turystów z przewodnikami i aparatami cyfrowymi. czuję tylko głód i swój olbrzuch)
(lewe szkło kuje.)
(niewłaściwości postrzegania rzeczywistości sprawiają, że nie chcę eksplorować tego miejsca. nie znalazłam jeszcze żadnych małych uliczek do schowania się.)
(ordynarne aleje. aids.)
(koty wybudzone ze śpiączki. dziwne uczucie. męczące.)
(k. pisze, że czuje się bardzo dobrze > poczułam się sama lepiej. kocie współodczuwanie.)
(W RESTAURACJI HOTELOWEJ NIE BYŁO MUZYKI)
(papierosa. ale nie ma. bo niedziela. i późno. a z warszawy nie wzięłam, bo pakowałam się na czym? na kacu.)
(mam dwie karty sim i na żadną nie przyszedł teraz ŻADEN ESEMES)
(charpiesz, charpiesz, CHRAPIESZ)
(geriatria. amerykańskie siwe głosy.)
(zmęczona.)
(nie zwiedzam.)
(zdjęcia robię. MYSZCE.)
(och.)
(geriatria.)
(umieralnia nastroju.)
(na dole, w ogrodzie wesele) (WYJĄ)
("maskotka się popsuła")
(wszystko /zawsze, nigdy, nic/ pod wątpliwość. języki. pisanie. obrazy. mężczyźni. miejsca. formy, treści. ciało się rozlatuje. pory roku - rozjechały. nagle nieskończenie długie lato staje się problemem. jesień. zimna. szalika.. !???)


kochany k.,

wyjechaliśmy z rzymu. mineliśmy monte cassino oraz wezuwiusza (śpi) i wjeżdżamy do neapolu. potem pompeja. słuchałam the avalanches i słuchałam też (czytając) jak kundera przepięknie opowiada dalej o tomaszu i teresie. nie znoszę zorganizowanych wycieczek i zależności. jest ciepło, ale nie gorąco a niebo zachmurzone.

wracamy. pada. i wszystko się rozpadało cały dzień. moje oko, brzuch, palec, aparat, telefon, kontakt z t., rozmowa przy obiedzie, wycieczka.
forma oglądania pompei odebrała jej połowę uroku.
wlokłam się z grupą jak jej ofiara.
sposób w jaki kundera opowiada swoją historię jest spokojny i ciepły. bardzo mi się podoba, jak mnie prowadzi. nie chcę się oderwać.
od ciebie.

całuję.
aga

ZDJĘCIA

wróć tam












wielki komback